• Z wizytą w krakowskim ZOO


    Letni upalny dzień, to czas kiedy bardziej myślimy o basenie czy nadmorskiej plaży niż zwiedzaniu. Wyjątkiem jest krakowskie ZOO. Położony w Lasku Wolskim obiekt jest wolny od skwaru. Otoczone drzewami alejki dają sporo cienia i wytchnienia w tak gorące dni. Stąd zdecydowaliśmy się w taki dzień właśnie do Krakowa.


    Dojazd i parking przy krakowskim ZOO

    Do ZOO przyjeżdżamy w godzinach południowych. Mimo komunikatów widniejących na stronie internetowej o małej ilości miejsc parkingowych ryzykujemy i podjeżdżamy pod samą bramę. Na szczęście tych miejsc jest więcej, niż podają złowieszcze ostrzeżenia. Jak się później okazało, dużej liczbie wolnych miejsc parkingowych sprzyjał środek tygodnia. W weekendy jest dużo więcej ludzi i nie moglibyśmy podjechać pod samo ZOO. Droga wówczas jest bowiem zablokowana i trzeba zostawić samochód na płatnym parkingu po prawej stronie, przed zamkniętą drogą. Dalej musimy przejść piechotą pod górę lub wyjechać autobusem komunikacji miejskiej. Krążą one tam wahadłowo co kilka minut w cenie 5 zł. Ja jednak polecam pieszo, gdyż nie jest to wymagające wzniesienie.

    Bilety do krakowskiego ZOO

    Ceny biletów i formy ich zakupu

    Wysiadając z samochodu, leśne otoczenie ogrodu zoologicznego od samego początku, wprowadza nas w stan relaksu. Od razu udajemy się do kasy. Bilety można kupić na trzy sposoby: w kasie, biletomacie oraz online. Ceny wejściówek są bardzo przystępne. Bilet normalny kosztuje 22 zł, ulgowy 18 zł. Przysługuje on dzieciom i młodzieży od 3 do 18 lat oraz studentom do 26 roku życia. Krakowskie ZOO oferuje jeszcze kilka innych rodzajów biletów zniżkowych. Ciekawym rozwiązaniem dla rodzin 2+2 i więcej jest bilet rodzinny. Można go zakupić już w cenie 70 zł. Osoby niepełnosprawne wejdą za 1 zł, zaś dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym przewidziano specjalny program Kraków dla rodziny „N”. W myśl niego bilet dla dziecka niepełnosprawnego kosztuje 1zł, dla osoby dorosłej 11 zł, zaś dla dziecka towarzyszącego 9 zł.


    Słonie w ZOO w Krakowie

    Przywitały nas słonie

    Po zakupie biletów skanujemy je na bramkach. Wpuszczają one nas do środka i możemy rozpocząć cudowną przygodę w krakowskim ZOO. Już na samym początku powitały nas dwa ogromne słonie indyjskie. Na ogrodzeniu widnieje napis, by zbyt bardzo nie zbliżać się do tych słodko wyglądających olbrzymów. Mogą one bowiem nam zrobić krzywdę, jednak z daleka wyglądają one równie pięknie. Następnie przechodzimy koło klatek z małpami, gdzie znajdują się m.in. mandryle, szympansy czy gibbony białorękie. To oczywiście tylko niektóre z tych rozkosznych zwierząt, które możemy tam zobaczyć. Obchodząc klatki od drugiej strony wchodzimy do egzotarium. To nie lada gratka dla fanów gadów. Możemy tam zobaczyć szereg gadów od groźnych węży takich jak boa dusiciela czy anakonda żółta, nie brakuje także legwanów, jaszczurek oraz żółwi.

    Konie przewalskie

    Egzotyki ciąg dalszy oraz potężne ptaki

    Po wyjściu z Egzotarium udajemy się w prawo. Tam czekają na nas hipopotamy karłowate, wikunie oraz urocze konie przewalskie. Po drugiej stronie alejki widzimy zaś pochodzące z Afryki Północnej owce grzywiaste arui oraz antylopy. Następnie wchodzimy do zatoczki, gdzie możemy zobaczyć szopa pracza czy żbika, którego łatwo można pomylić z kotem domowym. Nie radziłbym jednak nikomu próbować głaskać tego drapieżnika. Mogłoby to bowiem źle się skończyć dla głaskającego. Wychodząc stamtąd, wyłaniają nam się m.in. renifery. Idąc dalej tą alejką, możemy zobaczyć strusie emu, orły czy wielbłądy. Spore wrażenie jednak zrobiły na nas kondory. Te potężne ptaki miały również wielki wybieg, gdzie mogły latać.

    Tygrys budził respekt

    Wielkie koty

    Dochodzimy do pierwszego skrzyżowania. Po prawej stronie co prawda widzimy żyrafy, jednak postanowiliśmy, je sobie zostawić na deser i skręciliśmy w lewo. Tam kierowała nas strzałka o nazwie „wielkie koty”. I słusznie, gdyż małe one nie były. Co prawda pierwszy z nich nie należał do największych, jednak manula, bo o nim mowa, rzadko można zobaczyć. Nie jest on celebrytą i rzadko pokazuje się na wybiegu. My mieliśmy to szczęście, że widzieliśmy go przez chwilę. Kolejne kociaki swoimi rozmiarami mogły już wzbudzić delikatny niepokój, mimo że znajdowały się one za szybą. Krakowskie ZOO posiada wiele zwierząt, którym grozi wyginięcie jak tygrys amurski, jaguar czy pantera śnieżna. Rozczarował tylko lew azjatycki. Ten król zwierząt jest przedstawiany w kulturze masowej jako wielki kot, jednak przy tygrysie wyglądał on bardzo mizernie. Alejka prowadząca od lwów i jaguarów zawracała nas w stronę słoni, jednak warto było tam iść. Zobaczyliśmy tam różnego rodzaju sowy, puchacze oraz puszczyki.

    Karmienie Kozy w Mini - ZOO, największą atrakcją dl najmłodszych

    MINI – ZOO - czyli zwierzęta domowe

    Droga ta zawiodła nas z powrotem w miejsce, gdzie były antylopy. Stamtąd poszliśmy w kierunku MINI-ZOO. To rewelacyjne miejsce dla dzieci. Mają one tam bowiem bezpośrednią styczność z udomowionym zwierzakami. Można było je nakarmić i pogłaskać. Największą popularnością cieszyły się kozy, alpaka oraz osiołki. Obok MINI – ZOO znajdował się także punkt gastronomiczny. Kolejki jednak były tam tak odstraszające, że postanowiliśmy wrócić w kierunku żyraf. Wybieg dla tych charakterystycznych zwierząt znajduje się niemal w samym centrum krakowskiego ZOO.

    Żyrafa w krakowskim ZOO

    Chwila odpoczynku i ruszamy dalej w świat zwierząt

    Oglądając żyrafy, usiedliśmy na ławeczkach, które się tam znajdują. W międzyczasie mogliśmy uzupełnić płyny w organizmie oraz posilić się przekąskami. W budynku znajdującym się obok wybiegu dla żyraf znajdują się toalety, z których można skorzystać. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej alejką w dół. Po naszej lewej stronie znajdowały się puste wybiegi, stąd zrezygnowaliśmy z pomysłu, by poszukiwać tam zwierząt. Za budynkiem z żyrafami skręciliśmy w prawo. Tam mogliśmy podziwiać tapiry, żyrafy oraz inne gatunki antylop i strusi. Po tych ciekawych gatunkach zwierząt dotarliśmy do długo wyczekiwanych przez dzieci pingwinów. Tam był także nieco dłuższy przystanek. Można było bowiem zobaczyć, jak te urocze nieloty spacerują po skałach, pływają oraz są karmione przez opiekunów.

    Pingwiny - największa atrakcja krakowskiego ZOO

    Papugi i ptaki wodne

    Kierując się dalej tą alejką, można było zauważyć w dwóch stawach wydry oraz ptaki wodne, takie jak np. żurawie, pelikany czy marabuty. Schodząc między tymi stawami w dół, dotarliśmy do klatek, gdzie podziwialiśmy różne gatunki kolorowych papug. Tuż za nimi znajdowały się m.in. surykatki, flamingi oraz bażanty.

    Flamingi

    Pożegnanie z krakowski ZOO

    Tym samym doszliśmy do bramy wyjściowej. Przyszło nam powiedzieć do zobaczenia krakowskiemu ZOO, gdyż na pewno do niego wrócimy. Jest to na pewno doskonałe miejsce do wypoczynku. Jest ono bardzo zwarte, dzięki czemu nie trze pokonywać, wielkich odległości, by oglądać kolejne zwierzęta. Tym samym możemy tam, z daleka od miejskiego zgiełku obcować ze zwierzętami i sprawić wielką przyjemność swoim najbliższym.


    Brak komentarzy